google -
się bardzo religijny.
- Religijny?
- Okrutnie dużo się modlił pod koniec, prawda, Wilgu?
- Tak, to wyglądało na modlitwę - przyznał Wilg.
Tego wieczoru świętowaliśmy jeszcze dłużej i weselej niż po zakońciu aukcji. Pieniądze to miła rzecz, ale czasem jeszcze milej wyrównać rachunki. Darral stał się bohaterem Annath i nasza pozycja była teraz ugruntowana na dobre. Nie myślę, abym przez te wszystkie lata czuła sięrdziej bezpieczna. Mówiąc obrazowo, nareszcie znalazłam „swoją grotę w górach".
W 3380 roku, gdy już od czterech lat byliśmy w Annath, matka odezwała się do mnie:
- Będziesz musiała wrócić do Nyissy, Pol.
- Znowu? -
burknęłam. - Myślałam, że wszystko tam załatwiłam.
- Następna Sałmissra zasiadła na tronie i Angarakowie od nowa knują.
- Chyba polecę do Rak Cthol i zamienię Ctuchika w ropuchę - mruknęłam ponuro.
- To nie Ctuchik. Tym razem to znowu Zedar. Zdaje się, że Ctuchik i Zedar prowadzą jakąś niejasną rozgrywkę, wygra ten, który podburzy Salmissrę.
- Ale nuda. Wezwę ojca, aby mnie zastąpił tutaj. Potem pospieszę do Nyissy i załatwię to raz na zawsze.
Nie byłam zbyt uprzejma dla ojca, gdy przyjechał. Zbyłam jego protesty, odmówiłam odpowiedzi i stanowczyntonem wyjaśniłam mu, co ma robić. Chyba byłam trochę google
zbyt obcesowa. W moim głosie za bardzo pobrzmiewały tony rozkazów „Siad!",Waruj!".
Po dotarciu do Sthiss Tor nie zawracałam sbie głowy nietoperzami ani innym przebraniem. U pałacowych wrót oznajmiłam, kim jestem, i powiedziałam, że chcę się zobaczyć z Slmissrą. Kilku eunuchów próbowało mi zagrodzić drogę, ale dali spokój, gdy zaczęłam ich przemieszczać w różne strony. Jedni znaleźli się na krokwiach pod sufitem, inni w okolicznej dżungli – niezmiernie zdziwieni, jak się tam dostali. Potem przybrałam postać ogra, która tak mi się przydała na drodze południowej Sendarii kilka tysiące temu, i nagle zostałam sama na korytarzu wiodącym
do sali tronowej Salmissry. Wróciłam do własnej postaci i weszłam do środka. Zedar był z obecną Sałmissra. Wyglądał okropne, wymizerowany, w zniszczonym ubraniu, wzrok miał błędny. Pięć wieków, które spędził w grocie, pilnując swego mistrza, nie wyszło mu na dobre. Spojrzał na mnie zdumiony.
- Polgarda?! - wykrzyknął. Ktoś najwyraźniej mu mnie opisał. - To naprawdę ty?
- Cudownie cię znowu widzieć – skłamałam - A kto pilnuje zwłok Toraka? Może Ctuchik?
- Nie gadaj głupot. - Zmarszczył czoło i uniósł pytająco brew. - Znasz mnie? Czy myśmy się kiedykolwiek spotkali.
- Nie zostaliśmy sobie oficjalnie przedstawień pozycjonowanie
w internecie stary, ale miałam przywilej - jeśli to właściwe słowo - być obecną przy twojej rozmowie z Jednookim pod Vo Mimbre.
- To niemożliwe! Nie wyczułem twojej obecności.
- Rzeczywiście, nie wyczułeś. Pewnie nie wiesz jak to zrobić. Twój mistrz nie wyuczył cię dostatecznie. Możemy przejść do sprawy? Jestem zbyt zajęta, nie mogę co pokolenie przybyać na te cuchnące błota, by prostować sprawy. - Potem spojrzałam wprost na królową Wężowego Ludu. Oczywiście bardzo przypominała Sally, ale były pewne różnice. Nie było w niej śladu przymilnej czułości Sally. Ta Salmissra była zimna, twarda jak stal. -
Nie będę marnować czasu, Salamissro. Wiesz, co z tobą zrobię, jeśli będziesz mieszać się do spraw Pogromcy Boga, prawda? Masz swoje własne sposoby na wejrzenie w przyszłość, więc dobrze wiesz, co się stanie. Królowa przymrużyła oczy w szparki.
- Groźby, Polgardo? Grozisz mi w mej własnej sali tronowej?
- To nie groźba, Salmissro. To przedstawienie faktów. Gdy mnie następnym razem zobaczysz, tak się właśnie stanie.
- Issa mnie obroni.
- Jeśli właśnie się obudzi, co jest mało prawdopodobne. Pragniesz nieśmiertelności, Salmissro. Mogę ci to załatwić. Nie spodoba ci się ta za bardzo, ale mogę sprawić, abyś żyła wiecznie.
pozycjonowanie w internecie -
|